Genezę powstania pomnika wspaniale ujęła pani Wiktoria Helwin ze Stowarzyszenia Opieki nad Starym Cmentarzem w Rzeszowie. Powiedziała ona min:

 

Idea pomnika była wypaczona od początku, bo miał być on i jest przecież symbolem upamiętniającym 1000-lecie państwa polskiego. Honorowym patronem został pierwszy sekretarz KW PZPR Władysław Kruczek, bo w tamtych czasach takie zdarzenia wymagały akceptacji partyjnej, ale inicjatywa była oddolna, powstał komitet obywatelski, aby uhonorować historię państwowości polskiej na naszym terenie. Nazwano go inaczej, bo takie były czasy, że rewolucja była w modzie. Ale przecież artysta Marian Konieczny zawarł w pomniku symbole ważne i uniwersalne - jest tam Nike starogrecka bogini zwycięstwa, chłop, który przez wieki żywił tę społeczność, robotnik kojarzony z pracą w rozwijających się zakładach przemysłowych oraz żołnierz, który bronił od wieków naszej państwowości. Taka jest wymowa pomnika.

 

Prace nad projektem Pomnika Walk Rewolucyjnych ruszyły w 1967 roku, zaś pierwsze roboty rozpoczęły się w roku 1971. Fundament stanowi kilkadziesiąt żelbetonowych pali, na których wspiera się 37 par symetrycznych segmentów tworzących liście lauru. W roku 1973 umieszczono na nich dwie rzezby autorstwa Mariana Koniecznego, rektora Krakowskiej ASP i autora warszawskiego pomnika Nike. Pomnik odsłonięto 1 maja 1974 roku. Od tamtej pory minęło ponad 30 lat, a mieszkańcy zdążyli się już przyzwyczaić i polubić wspaniały monument ustawiony pośrodku miasta.

 

Rzeźba upamiętnia burzliwe dzieje ziem Rzeszowskich w ciągu ostatnich kilkuset lat, w tym kpt. Józefa Zadzierskiego "Wołyniaka", dowódcy oddziału partyzanckiego Narodowej Organizacji Wojskowej (Narodowego Zjednoczenia Wojskowego), działającego na Rzeszowszczyźnie i południowej Lubelszczyźnie podczas wojny.

 

W ostatnich latach pomnik gruntownie odnowiono, na szczycie dodano herb Rzeszowa, co podkreśla jego rolę - symbolu naszego miasta.

 

11 lipca 2006 roku pomnik wraz z przylegajacym placem zostal oddany za 1% (jeden procent) wartosci zakonowi ojców Bernardynów.

 

Jego dalszy los jest w rękach Bernardynów, władz miasta i nas - mieszkańców.